Start
1.jpg
1.jpg
4.JPG
4.JPG
7.jpg
7.jpg
Gigantei czyli z wizytą u Ducha Gór Karkonosza
Dnia 17 października klasa 2b i 3b wraz z wychowawcami oraz p.Iloną Gorącą udała się na wycieczkę do Piechowic do ,,Parku ducha Gór-Gigantei". Najpierw uczniowie mogli się zapoznać z jakże interesującą i intrygującą legendą Ducha Gór (hmmm ciekawe czy on istnieje, przeszli również ścieżkę edukacyjną na której mogli zapoznać się z górskimi szczytami Karkonoszy natknęli się również na posągi wielu, dziwnych, zwierząt. Ten park jest jedynym miejscem który poprzez fantazję łączy edukację z rozrywką. Dzieci również mogły wziąść udział w grze terenowej na terenie parku... Rozwiązywali wiele krzyżówek oraz rebusów. Kulminacyjnym punktem były warsztaty na których można było wykonać pamiątkowy magnes... taki który ma przypominać o wizycie w parku. 
Była to niezapomniana przygoda a dzieci przez chwilę mogły się poczuć jak prawdziwi odkrywcy.

MEDALOWE” BIEGI PRZEŁAJOWE – owocny początek roku szkolnego w  lekkoatletyce. – Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 1 we Wrześni 

10 października br. w Olszynie Lubańskiej odbyły się zawody w sztafetowych biegach przełajowych. Był to finał wojewódzki, w którym wystartowało 18 zespołów –126 zawodniczek. Nasze dziewczyny, złote medalistki igrzysk powiatowych, zajęły wysokie 8 miejsce.

Szkołę  reprezentowały: Pomonicka Natalia, Skierś Amelia, Kustra Aleksandra, Wdowikowska Ewa Duda Julia oraz Skierś Kornelia.

Gratulujemy!

obraz_2023-10-09_200915540.png 

2 października br. odbyły się demokratyczne wybory zarządu Samorządu Uczniowskiego. To szczególne wydarzenie dla całej społeczności szkolnej, gdyż uczniowie świadomie dokonują wyboru swoich przedstawicieli. Wybory poprzedziła kampania. Kandydaci przygotowali plakaty informujące o inicjatywach i działaniach, które chcą podjąć w bieżącym roku szkolnym. Głosowanie było tajne, każdy uczeń mógł oddać jeden głos na wybranego kandydata. Po podliczeniu głosów komisja wyborcza przedstawiła wyniki.
Przewodniczącą szkoły została: Julia Duda - uczennica klasy VIIa,
Zastępcą - Aleksandra Kustra, uczennica klasy VIIIa,
Sekretarzem - Maja Piasecka, uczennica klasy VIIa.

Nowo wybranym władzom SU gratulujemy oraz życzymy owocnej pracy.

Dzisiejszy dzień uczniowie z klas 1b i 2a spędzili w towarzystwie niezwykle przyjaznych alpak w malowniczo położonej wiosce- Proszówce, która przywitała uczestników wyprawy piękną, słoneczną pogodą. Przemiłe panie, oprowadzały wszystkich po całym terenie, opowiadając o swojej działalności, a nawet pozwoliły dzieciom samodzielnie wyprowadzić zwierzęta na spacer. Ileż było wrażeń, śmiechu i ekscytacji na twarzach maluchów, które podczas zajęć plastycznych mogły namalować widziane z bliska alpaki na koszulkach.

Spotkanie zakończyło się wspólnym posiłkiem przy ognisku, gdzie przy pieczonych kiełbaskach uczniowie  zapewniali, że chętnie powtórzyliby tę przygodę.

To był dzień pełen niesamowitych przeżyć!

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji.

1 

Wtorkowy poranek przywitał nas ciepłą jesienną aurą, jakby chciał nam powiedzieć: wszystko będzie dobrze. Dwadzieścioro sześcioro dzieci - dwunastu uczniów i czternaścioro uczennic - niecierpliwie czekało na przyjazd autobusu, który miał ich zawieźć na Stadion Miejski im. Józefa Wiatrowskiego. Miejsce to, miało być areną zmagań lekkoatletów szkół podstawowych i ponadpodstawowych z powiatu zgorzeleckiego w Sztafetowych Biegach Przełajowych. Widać było lekkie zdenerwowanie. Atmosfera robiła się gorąca od oczekiwania i niepewności - co to będzie?

O godzinie dziewiątej piętnaście przyjechał autobus. Chłopcy pierwsi zauważyli i zaczęli sobie podrwiwać z opiekuna: ale Pan zaszalał, klasa VIP. Dopiero po chwili zauważyłem napis wielkimi literami na szybie: CLASS VIP. Uśmiechnąłem się w duchu i pomyślałem sobie: czemu nie. Po chwili przyszły dziewczyny i ruszyliśmy. Za oknem słońce świeciło coraz bardziej i zapowiadało piękną pogodę. Ucieszyłem się, dawno nie było takiego ciepłego września i października. Zatonąłem w myślach i nawet nie zauważyłem jak dojechaliśmy na stadion. Szybkie liczenie, desant na parking przy stadionie i szukanie teraz szatni. Przyjechaliśmy dosyć późno, trzydzieści minut przed startem, a trzeba było jeszcze dopełnić formalności. Szybko poleciałem do biura zawodów, zostawiłem dokumenty, wziąłem mapkę z trasą biegu i z powrotem do naszych herosów.

Wolnej szatni już nie znaleźliśmy. Wszystkie były zajęte. Nie spodziewałem się, że będzie tak duża frekwencja - była ponad setka biegaczy. Na szczęście słońce przyjaźnie nas zapraszało do siebie, więc długo się nie zastanawiając rozłożyliśmy się na płycie stadionu. Czas było zrobić rekonesans. Mapka w dłoń i w trasę. Przy okazji można było uścisnąć ręce znajomym, którzy licznie przybyli i dowiedzieć się nowości ze świata. A zegar sobie tykał...

Krótko przed dziesiątą, organizator zawodów, poprosił pierwszą grupę biegaczy. Na linii startu stanęło chyba z osiem zespołów ale, kto by ich teraz liczył, jak już u wszystkich na stadionie krew krążyła w żyłach niczym gorąca lawa, która za chwilę ma uwolnić się ze swojego więzienia jakim stał się dla niej krater. Sześć zawodniczek i tysiąc metrów. Gwizdek i pobiegły. Odcinek prostej, później wokół basenu, powrót przez bramę na boczne boisko i wokół stadionu. Niektórzy nie wytrzymali i pobiegli na trybuny patrzeć z góry - tam lepszy widok, widać prawie cała trasę. Biegaczki już się rozsypały na trasie. Pomiędzy nimi widać było co raz większe odstępy. Na czele dwie dziewczyny, niestety nie nasza. Gorączkowe szukanie jasno zielonej koszulki. Jest, jest, nie było źle. Jeszcze prosta, łuk i wbiegnięcie na płytę bocznego boiska gdzie rozpocznie się rywalizacja o pierwsze miejsce. Liderki wyścigu nie zagrożone wbiegły już na ostatnią prostą do mety i dokonały zmian. Teraz nasza kolej, czwarte miejsce, żeby tylko jeszcze wykonać dobrą zmianę i nie zgubić pałeczki przy przekazaniu koleżance. Ok poszło dobrze, pierwsza zawodniczka głęboko oddychając zeszła z toru, druga już pobiegła. Część z nas, znowu pojawiła się na trybunach, obserwując tę część trasy z bocznego boiska, którą zasłaniały budynki. Dziewczyny zbite w kupkę stały koło siebie i starały się dopingować, pocieszać, słychać było gratulacje dla pierwszej dziewczyny, która dalej głęboko oddychała. Widać było, że włożyła dużo siły w ten bieg. Powietrze pomimo jesieni było suche, biegaczom musiało się ciężko oddychać. Widać było jak zawodniczki słabną na trasie. Odstępy pomiędzy nimi były co raz większe. Liderka miała duży margines i biegła spokojnie. Druga zmiana zakończyła się około piećdziesięcio metrową przewagą - to dużo jak na tę część sztafety. Dziewczyny wbiegały na linię mety i kładły się na sztuczną nawierzchnię bocznego boiska, łapczywie chwytając powietrze w płuca. Straciliśmy czwartą lokatę.

Scenariusz powtarzał się w kółko. Na piątej zmianie przewaga liderki sztafety dziewcząt młodszych była tak duża, że prawie zdublowała swoją rywalkę. Nasze dziewczyny ze zmiennym szczęściem. Odrabialiśmy straty i traciliśmy. Emocje wręcz kipiały z dziewcząt. Spojrzałem na chłopców aby sprawdzić jak sobie radzą ale ich też nosiło. Biegali od jednego miejsca do drugiego, podbiegali do nadbiegających dziewczyn i ostatnie metry biegli z nimi, dołączały się koleżanki. Ostatnia zmiana, liderka z olbrzymią przewagą ruszyła w ostatnie okrążenie. My czekaliśmy nerwowo na naszą zawodniczkę, gdzie ona jest? Zza łuku zaczęły wyłaniać się kolejne zawodniczki. Za plecami jakiejś lekkoatletki mignęła jasno zielona koszulka, Była szansa na nadrobienie strat. Ta grupa dziewcząt wbiegała na linię mety w małych odstępach. Ostatnie metry, przekazanie pałeczki i pobiegła. Liderki już nie dogoni, nie ma szans ale może poprawi pozycję drużyny w ogólnym bilansie. Na razie środek. Za parę minut wszystko miało się wyjaśnić. Długo nie było trzeba czekać na liderkę, wbiegła z dużą przewagą na metę ale też zmęczona. Jak tak dalej będzie, służby ratownicze będą miały trochę pracy. Zaczęły przybiegać kolejne dziewczyny. Szukamy naszej ostatniej dziewczyny. Niewiele się zmieniło podczas tego okrążenia. Na płytę bocznego boiska gdzie była meta, wbiegły i ostatkiem sił - jeśli jeszcze takie miały - próbowały przyśpieszyć aby walczyć do końca o najlepsze miejsce. Na metę przybiegamy jako szósta drużyna w powiecie.

Przywołuję chłopców, jeszcze kilka uwag, prośba o równe tempo, o trzymanie nerwów na wodzy i żadnych szalonych rajdów ani pościgów -  mocne, równe tempo do samej mety. Z boku dobiegają szczęśliwe głosy dziewcząt, że już skończyły bieg. W sercu niepewność, nagła zmiana. Jeden z chłopców się rozchorował, będzie biegł rezerwowy. Taktyka prosta. Na pierwszej zmianie wypracować przewagę, a później ją utrzymać. Najlepsi pobiegną na początku i na końcu. Gwizdek, start. Ruszyła kolejna grupa. Tym razem chłopcy. Wszyscy ciekawi jak rozstrzygnie się ten bieg.

Trenerzy, nauczyciele, koledzy i koleżanki - wszyscy z nadzieją w sercu, że to ich drużyna zwycięży. Szukam wzrokiem trenerów z klubu lekkoatletycznego jak przypatrują się biegaczom aby później po wyścigu, podejść do wybranych i zamienić z nimi kilka słów, zachęcić do przyjścia na trening i nauczyć się przekraczać granicę swoich słabości.

Pierwsza zmiana dobiegała końca. Na ostatnią prostą wbiegło dwóch biegaczy. Zielona koszulka z napisem SP Sulików lekko z tyłu, teraz już bark w bark. Ostatnie metry to zacięta walka kto pierwszy przekaże pałeczkę koledze. Nasi górą, jak na razie taktyka się sprawdza, pierwsze okrążenie dla nas. Teraz mądrze utrzymać pozycje, nie szaleć. Dziewczyny mówiły, że trasa wokół basenu ciężka, wyboista, łatwo skręcić kostkę. Trzeba ostrożnie, ale nie asekurancko, żeby nie stracić tempa. Odległości pomiędzy pierwszym a drugim biegaczem zaczęły się powiększać. Niestety nasz zawodnik tracił siły, zbyt szybko albo zbyt ostrożnie pobiegł ten fragment trasy. Zaczęliśmy tracić przewagę. Niepokój. Chłopcy z drużyny nerwowo spoglądają na niespełna sześćdziesiecio metrowy ostatni odcinek do mety. Na metę wbiegamy już pośród innych zawodników. Cała przewaga stracona ale jesteśmy w grze, jak to się potocznie mówi. Cieszą drobne szczegóły. Chłopcy pamiętali jak przekazywać pałeczkę aby nie tracić zbytnio prędkości. Niektórzy przeciwnicy zaczęli naśladować naszych sztafeciarzy. Trzecia zmiana. Jeszcze trzy. Ten bieg troszeczkę różnił się od dziewcząt. Nie było takiej dominacji jednego zespołu, była szansa jeszcze na wywalczenie dobrego miejsca. Na razie byliśmy w środku peletonu. Nie jest źle, utrzymaliśmy pozycję, ale ostatnia trójka to chłopcy z młodszego rocznika. Jak sobie poradzą w rywalizacji ze starszymi od siebie kolegami?

Młodsi chłopcy z naszej ekipy postanowili się nie poddawać i udowodnić starszym kolegom, że ich obecność na zawodach jest jak najbardziej uzasadniona. W czwartej zmianie odrabiamy straty i znowu jesteśmy w walce o medale. W piątej utrzymujemy pozycję, jest szansa. W tym biegu nie ma tak wielkich różnic pomiędzy drużynami, choć pierwsze i drugie miejsce raczej są niezagrożone. Walka toczy się o miejsca od trzeciego do szóstego. Ostatnia zmiana i ostatnia nadzieja na medal. Oby teraz nie poddać się emocjom i z chłodną głową przebiec to okrążenie. Pierwsza część dobra, ta najtrudniejsza, wokół basenu, która sprawia najwięcej trudności biegaczom. Wydaje się, że odrobiliśmy jedną pozycję ale z dużej odległości można się pomylić. Druga część trasy jest łatwiejsza, może tam się uda nadrobić aby na tej ostatniej prostej powalczyć o medal. Pierwsza dwójka już na mecie. Jeszcze moment i powinniśmy zobaczyć naszego chłopaka. Trzeci wybiega ktoś inny ale kilkanaście metrów dalej jest zielona koszulka. Ostatni z naszych biegaczy. Przyspieszył. Koledzy przeciwnika zauważyli i zaczęli ponaglać go. Ostra walka na ostatnich metrach ale już nie zdołaliśmy odrobić straty. Na metę wbiegamy na czwartej pozycji. Wszyscy strasznie zmęczeni. Biegaczom nie pomaga słońce i chłodny wiaterek.

Krótka przerwa na komunikaty organizacyjne i za chwilę kolejny wyścig, kolejna sztafeta - dziewcząt starszych. Rozglądam się po płycie boiska na której zgromadziły się dziesiątki dzieciaków, zaczęli gromadzić się osoby ze szkół ponadpodstawowych. Podchodzą do nas przywitać się nasi wychowankowie, którzy dwa lata i jeszcze wcześniej opuścili nasze mury - SP Sulików. Miły przerywnik, który na chwilę odrywa nasze myśli od tego co do tej pory widzieliśmy. Chwila na wspominki i o tym, co się teraz dzieje w ich życiu. Co tutaj robią?

Organizator przywołuje dziewczęta starsze z klas siódmych i ósmych. Teraz ich kolej. Wszystkie zniecierpliwione, niepewne. Rywalki są wysokie, dobre warunki fizyczne. W tej rywalizacji powinny się liczyć co najmniej trzy, cztery drużyny. Jak zawsze mocny Zgorzelec. Cześć z tych dziewczyn trenuje w miejskim klubie lekkoatletycznym. "OSA" to jeden z czołowych klubów w Polsce. Ma wielu wychowanków w kadrach wojewódzkich, mistrzów i mistrzyń. Pierwsza kolejka już na starcie i wszystko rozpoczyna się od nowa. Sędzia zajął już swoje miejsce i dał sygnał do startu. Pozostałe zawodniczki zgromadziły się obok toru. Za chwilę jedna z nich na niego wejdzie aby przygotować się do drugiej zmiany i ta chwila oczekiwania będzie się strasznie jej dłużyć. Jeszcze chwila. Pierwsza zmiana już zbliża się do ostatniego łuku. Dość zwarta grupa zawodniczek wbiega na płytę bocznego boiska gdzie wszyscy wypatrują swoich. Niewielkie odstępy między zawodniczkami. Nasze dziewczyny biegną w czerwonej koszulce, którą łatwo wyróżnić spośród innych. Dobra zmiana. Jesteśmy drudzy. Mamy lekką przewagę. Wszystko jest możliwe. Oby tylko nie było jak z chłopcami. Kątem oka widzę, coraz większe zaangażowanie służb medycznych. Na razie obywa się bez większych problemów ale ciężko dziś biega się młodzieży. Moje rozmyślania przerywają okrzyki dopingujące wbiegające dziewczyny. Dalej mamy dobre miejsce. Świetna trzecia zmiana. W tym wyścigu, wszystko się jeszcze może zdarzyć.

Zaczynają docierać wieści o pierwszych przypadkach zasłabnięć. Służby medyczne w akcji. Na szczęście to pojedynczy przypadek ale strach o zawodniczki i zawodników już w sercu zasiany. Ten chłodny ale suchy wiatr daje się biegaczom w znaki. Wielu z nich, po skończonym biegu walczy o oddech. Widać, że zawodnicy chcą wygrać, chcą walczyć. Kończy się trzecia zmiana. Dalej jesteśmy w czołówce sztafety. Jeśli pozostałe trzy dziewczyny utrzymają tempo, może będzie się z czego cieszyć. Na ostatniej zmianie mamy doświadczoną zawodniczkę, która już brała udział w tych zawodach i zdobywała medale. Teraz przyda się jej doświadczenie i mądrość. Chłopcy którzy skończyli swój bieg z trybun przekazują nam informacje. Jest dobrze. Jesteśmy w pierwszej trójce. Za chwilę je zobaczymy i potwierdzimy sami. Tak jest jesteśmy w pierwszej trójce. Kolejny dobry start naszej zawodniczki. Piąta zmiana. Piąta zmiana jest jak pacemaker, który ma za zadanie dobrze wprowadzić w wyścig swojego biegacza. Jeśli dobrze wykona swoją pracę, biegacz będzie miał dobry bieg. Ku naszemu zdziwieniu i radości całej naszej ekipy wyszliśmy na prowadzenie. Nadzieja zaczęła się już nie tlić, a palić żywym ogniem. To co udawało się nam w poprzednich latach, także i w tym roku może za parę minut stać się faktem. Patrzymy na kolejne zawodniczki wbiegające na metę aby przekazać pałeczkę do ostatniej rundy, ale wszystko już chyba jest przesądzone. Dziewczyny wykonały świetną robotę, teraz pozostało postawić kropkę nad i. Pomimo tego, że nasze zawodniczki biegły pierwsze to emocje już opadły. Dziewczyny owszem już świętowały, już się cieszyły, one wiedziały że wygrały. My jakbyśmy pod skórą czuli, że to właśnie tak miało być wyglądać. Ostatnia zawodniczka wbiegła z dużą przewagą, nawet niezbyt zmęczona. Pierwsze miejsce stało się faktem.

Nastąpiła krótka przerwa na wręczenie pucharów zwycięzcom, medali uczestnikom i pamiątkowych dyplomów pozostałym drużynom. W międzyczasie aby nie przedłużać, organizatorzy przewidzieli ostatni bieg igrzysk młodzieży szkolnej. Wystartowali chłopcy a młodsi mieli swoje pięć minut. Uściski, uśmiechy, podziękowania - jak to na zawodach, no i oczywiście nie zabrakło amatorów fotografowania. Niestety pierwsza zmiana nam nie wyszła i z dużą stratą dobiegliśmy do mety. Pomimo walki i nawet wyprzedzenia jednej z drużyn, później znowu straciliśmy pozycję i ten wyścig kończymy na ostatnim miejscu.

Krótka prezentacja i nadszedł czas, aby wracać na ciepły posiłek.

MISTRZOSTW POWIATU W SZTAFETOWYCH BIEGACH PRZEŁAJOWYCH

10.00.              6 x 800 K SP (Igrzyska Dzieci)
10.30.              6 x 1000 M SP (ID)
11.00.              6 x 1000 K SP (Igrzyska Młodzieży Szkolnej)
11.30.              6 x 1200 M SP (IMS)
12.00.              6 x 1000 K Szkoły Ponadpodstawowe
12.30.              6 x 1500 M SPP

Sztafety wystąpiły w składzie:

1. Skierś Lena
2. Jarczewski Adrian
3. Polak Filip
4. Świerzak Piotr
5. Hasiuk Antoni
6. Michalak Elżbieta
7. Mor Pola
8. Rachański Paweł
9. Zaras Amelia
10. Dunaj Aneta
11. Skierś Kornelia
12. Uczkiewicz Anna 
13. Wasąg Paweł
14. Duda Julia
15. Fedula Klara
16. Osiński Antoni
17. Polak Nikodem
18. Pomonicka Natalia
19. Sianowska Jowita
20. Wastag Marcel
21. Wdowikowska Ewa
22. Legeżyński Kacper
23. Skierś Amelia
24. Witczak Radosław
25. Ferens Piotr
26. Kustra Aleksandra

Opiekunowie:

Jan Majowski
Krzysztof Mariański

Wszystkim zawodnikom serdecznie gratulujemy i dziękujemy za wolę walki i serce włożone w wyścig.